Znowu niedziela spedzona w domu na robieniu absolutnie nieczego. nie narzekam. moze bym wolala gdzies wyjsc ale ok. rozmawialam z mama. nareszcie potrafie z nia porozmawiac na temat mojego jedzenia. od jutra zaczynam nowa diete - moze w koncu tej uda mi sie dotrzymac. nienawidze samej siebie - waze ponad 100 kilo, mam rozstepy na nogach i brzuchu, nie moge na siebie patrzec w lustrze. wcale sie nie dziwie ze M nie chce ze mna nigdzie wychodzic - ja sie wstydze samej siebie. ubieram mundurek do pracy codziennie i sie za nim ukrywam. mam 33 lata i jestem uzalezniona od jedzenia. i lubie za duzo pic szczegolnie rozowego wina ostatnio. w zeszlym tygodniu pilam conajmniej jeden kieliszek codziennie. musze miec w koncu sile woli zeby cos z tym zrobic. poza tym nadal cholernie boli mnie kregoslup. nie boli jak chodze najgorsze jest jak siedze i leze.
Fuck znowu sie nad soba uzalam i nic nie robie zeby to zmienic.
ok od jutra nowa dieta 28 dni zaplanowanych posilkow. po tym dwa tygodnie kopenhaskiej. 6 tygodni do wakacji. musze jakos wygladac na tej plazy. i nie tylko dieta takze cwiczenia. pilka rowerek wii.
musze w koncu schudnac musze schudnac musze schudnac
nie dam rady tak dalej
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment